Naciśnij “Enter” aby skoczyć do treści

Mikrowolontariat

– Nie mogę sobie poradzić z tym dokumentem w Wordzie. Chciałabym, żeby na pierwszej stronie był nagłówek naszej korespondencji i odpowiedni margines, a na kolejnych stronach już nie. Nie wiem jak mam to zrobić.

Eeeeh, kolejny przykład na to, że ludzie nie potrafią korzystać z wyszukiwarek. I manuali. Albo filmów instruktażowych na tubie. Albo forów internetowych. Naprawdę tak trudno jest znaleźć tę opcję? OK, może dla mnie to nie jest problem. Zresztą gdyby był, to pewno potraktowałbym go jak wyzwanie i znalazł rozwiązanie. Przede wszystkim szukał rozwiązania. Może ten ktoś po drugiej stronie też go szuka? A to, że szukałbym go gdzie indziej, to już chyba kwestia upodobań. Niektórzy pytają wujka Google inni wujka Binga, ciotkę Wikipedię, pamięć zbiorową Facebooka („Słuchajcie no wszyscy…”) albo Twittera (Dear #all, #pls #help!). Niektórzy szukają pomocy przez serwisy dla wolontariuszy.

Przezwyciężam mój sceptycyzm. Ściągam dokument, ustawiam indywidualną sekcję dla pierwszej strony, poprawiam logo, żeby było w nagłówku, wyłapuję źle ustawiony rozmiar fontów, zapisuję, uploaduję na stronę. To było 10 minut roboty z przerwami na pogaduchy i kolejny łyk kawy. Aktywnie zagospodarowana przerwa w pracy.

– Dziękuję, jest świetnie, o to mi chodziło!

I już? Właśnie zaliczyłem szybki wolontariat wspierając organizację Meals on Wheels and Senior Outreach Services z Walnut Creek w Kalifornii. Raptem 7 godzin różnicy i ponad 8000 kilometrów, które w niczym nie przeszkadzały.

Kompetencje zamiast mięśni

Mitem jest, że wolontariat ma być zawsze długofalowy, długoterminowy i wręcz długodystansowy. Że wolontariusz ma czuć, że pomaga, przez swoje zmęczenie, zaangażowanie, skupienie i wszystko to, co sprawia, że przychodzi padnięty i szczęśliwy do domu. Wolontariat, przez prostą analogię do zwykłej pracy możemy podzielić na działania fizyczne, które rzeczywiście wymagają kondycji oraz działania, które wymagają wiedzy i kompetencji.

Działań poprzez kompetencje nie widać na pierwszy rzut oka. Ktoś przychodzi, w ciągu kilku chwil coś robi i odchodzi, zostawiając nam gotowe rozwiązanie. Wydawałoby się, że nic go to nie kosztuje – a jednak… nabycie tej wiedzy i doświadczenia, które teraz pozwala na zrobienie tej rzeczy w ciągu chwili kosztowało wiele czasu, wysiłku i nauki.

Z drugiej strony wszystkiego możemy się nauczyć, ale tu także kosztuje nasz czas. Zamiast liczyć na speca od edytorów tekstów, możemy walczyć z instrukcją samodzielnie – pewno znajdziemy rozwiązanie, tylko po jakim czasie? I ile nerwów będzie nas to kosztowało?

Przez tę analogię z rynkiem pracy, wolontariat kompetencji można porównać do korzystania z usług specjalistów. W końcu każdą rurę możemy naprawić samodzielnie, chociaż hydraulik zrobi to szybciej, lepiej i nie zostawi takiego syfu w łazience. Możemy sami naprawić samochód, ale po naprawie u mechanika na pewno nie rozpadnie się w trakcie jazdy. Jeśli potrzebujemy speca w organizacji do rozwiązania palącego problemu, do którego nie mamy odpowiednich kompetencji – to poszukajmy wolontariusza.

Wolontariat w skali mikro

Specjalistów potrzeba na chwilę. Najczęściej palącą chwilę, kiedy na wszystko inne jest już za późno. I zwykle do rzeczy, które można wykonać zdalnie – bo nawet prośba o pogadanie o problemie i burza mózgów to rzeczy, które teraz można w łatwy sposób zorganizować na odległość z pomocą technologii. Stąd też wzięło się określenie tej formy wolontariatu jako „mikrowolontariatu” – jednorazowych zadań, które dla specjalistów są proste i szybkie do ogarnięcia.

Mikrowolontariat jest elementem wolontariatu kompetencyjnego. Bez jakichś wybranych kompetencji raczej ciężko będzie być wolontariuszem – chyba, że podejmiemy się zadań, które nie są „na wczoraj” i mamy czas na to, żeby się samodzielnie z nimi zmierzyć i uczyć w trakcie ich wykonywania. Co ciekawe praktycznie cały mikrowolontariat jest e-wolontariatem. Zarówno wyszukiwanie jak i wykonywanie zadań wymaga komputera i połączenia z internetem. Ale, o dziwo, większość spotykanych przeze mnie działań poszukujących mikrowolontariuszy nie ma nic wspólnego z IT. Komputer jest tu tylko narzędziem pracy.

Jak zacząć

Ile czasu możesz poświęcić na wolontariat? – to jest standardowe pytanie zadawane „na wejściu” każdemu użytkownikowi Centrów Wolontariatu, dla których wyszukujemy ofert. Warto jest sobie zrobić rozeznanie przed przyjściem do Centrum, żeby potem nie liczyć w pamięci, bo czasami wychodzą różne dziwne wartości. Może się okazać, że mamy godzinę w ciągu tygodnia i… świetnie! Tyle wystarczy.

Trochę trudniej z ustalenie własnych kompetencji. Jeśli nie wiesz jakimi kompetencjami dysponujesz, to zastanów się z czym najczęściej ludzie przychodzą do ciebie po pomoc. To właśnie jest twoja kompetencja, bo przychodzą do kogoś, kto im może pomóc, kogoś kto ma wiedzę i doświadczenie.

Najlepsze jest to, że jest to wybitnie wolontariat dla leniwych. Wystarczy komputer z dostępem do internetu i możemy mikrowolontariuszować z domu, parku, kawiarni albo nawet siedząc w toalecie. Nikt nie będzie marudził, że jesteśmy nieuczesani, nieogoleni, siedzimy w szlafroku a z naszych głośników leniwie sączy się death metal. Albo że akurat w tym momencie ucinamy sobie rytualną 15 minutową drzemkę, albo co 5 minut chodzimy przekopać lodówkę. W mikrowolontariacie w pełni doświadczymy uroków pracy zdalnej.

Jenak do pełni szczęścia potrzebujemy serwisu, która połączy nas – wolontariuszy, z potrzebującymi. I tu w grę wchodzą serwisy internetowe oferujące tego typu usługi, które jednocześnie pozwalają zbierać historię naszych dokonań, dzięki czemu jesteśmy lepiej postrzegani przez kolejnych korzystających.

Wady

Mikrowolontariat bazuje na internecie, a sieć jest globalna. Stąd sam mikrowolontariat jest zawsze mniej lub bardziej globalny, a w globalnym świecie mówi się albo po angielsku, albo po chińsku. Bez znajomości języków rozpoznawanych globalnie daleko w mikrowolontariacie nie zajedziemy.

Wada ta istnieje po obu stronach. Zarówno wolontariusze jak i korzystający muszą się dostosować do wymogów językowych. Komunikacja to podstawa, ale czasami ciężko się skomunikować z osobami dla których język rozmowy nie jest natywny. Można niekiedy spotkać się z tak ciekawymi odmianami języka jak chinglish lub spanglish – polecam, to ciekawe doświadczenie. Całe szczęście istnieją translatory online.

Inna wada, również związana z globalizacją, to ponadnarodowość sieci. Nikt tu się nie przejmuje prawem miejscowym, dlatego wykonywane przez nas usługi tkwią gdzieś w martwym punkcie nie ogarnianym przez polskie, ani żadne inne prawo. Nikt nie będzie się wysilał na przestrzeganie naszych ustaw (o których może nie mieć nawet pojęcia), czyli nie będziemy mieli zapewnionego ubezpieczenia, umowy, ani też potwierdzenia odbycia wolontariatu. Pozostaną nam tylko statystyki w pośredniczącym nam serwisie.

Z punktu widzenia organizacji korzystających z pomocy mikrowolontariuszy dochodzi jeszcze jedna wada. Każde działanie trzeba poszatkować na serię małych czynności i zadań, które są do ogarnięcia zdalnie i w krótkim czasie przez wolontariuszy. O ile nie mamy wprawy w tego typu projektach – a na początku nikt tej wprawy nie ma – to musimy się przyzwyczaić do dość specyficznej formy zarządzania naszym projektem. Mocno rozproszonej i sieciowej.

Zalety

Mikrowolontariat rozwija się równo z rozwojem technologii i jest obecny wszędzie tam, gdzie mamy dostęp do internetu. Przy odpowiednim poszukiwaniu możemy znaleźć zadanie do wykonania w 10 minut przez komórkę. Czyli możemy komuś pomóc w ramach czekania na przystanku na autobus, albo jadąc autobusem do pracy.

A o innych zaletach najlepiej opowie Ben Rigby – współtwórca serwisu Sparked

Gdzie szukać

Niedawno wystartował pierwszy polski serwis zajmujący się mikrowolontariatem TuDu. Bardzo im kibicuję, bo dzięki nim wady związane z problemami językowymi przestaną istnieć w polskojęzycznym internecie.

Ale do czasu zadomowienia się mikrowolontariatu nad Wisłą, pozostaje nam korzystanie z innych, globalnych platform

Powodzenia w mikropomaganiu.

Zdjęcie: I love internet, autorka: Kristina Alexanderson, licencja: CC BY 2.0

CC BY-NC-SA 4.0 Mikrowolontariat by Karol Krzyczkowski is licensed under a Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 4.0 International License.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: