Press "Enter" to skip to content

To już 2 lata…

2 lata temu założyłem bloga. Zacząłem go pisać dla siebie, z lenistwa. Pytania, które dostaję, często się powtarzają. Zamiast ciągle pisać to samo w odpowiedziach, chciałem mieć miejsce, do którego mogę kogoś odesłać. W ten sposób narodził się aktywny.blog.

W ciągu 2 lat działalności z miejsca, które mi pomagało i uzupełniało moja pracę, blog stał się moim hobby i miejscem, w którym mogę się po części realizować. Odzwierciedla też to, w którą stronę się rozwijam i co mnie w danym momencie wciąga.

Kiedy zaczynałem byłem koordynatorem projektów, który poszukiwał źródeł finansowania i bawił się w projektową papierologię, stąd na blogu pojawiały się obszerne wpisy o tym co to jest rezultat, jak opisywać cele i gdzie szukać źródeł finansowania. W miarę upływu czasu coraz bardziej wchodziłem w sektor wolontariatu, co wciąż owocuje potężną ilością wpisów na ten temat. Wpłynęło także na nazwę bloga, który z “Moje Pozarządowe” zmienił się w aktywny.blog.

Lista przebojów

Na blogu niesłabnąca popularnością cieszy się wciąż aktualizowana lista fundacji korporacyjnych finansujących projekty ngo. Drugim najczęściej odwiedzanym wpisem jest ten, o tym jak wycenić działania wolontariuszy jako wkład własny do projektu. Wpisy te zmieniają się miejscami w statystykach w zależności od sezonu – widzę po nich kiedy organizacje szukają finansowania, a kiedy piszą wnioski.

W czołówce znajdują się też wpisy dotyczące warsztatu menedżera projektów w ngo:

Dużą karierę zrobił też wpis o tym co zyskałem prowadząc sztab WOŚP – ale to dzięki wypromowaniu go w mediach społecznościowych fundacji (dziękuję!)

Najczęściej czytanym wpisem o wolontariacie jest ten, w którym podpowiadam gdzie go wpisać w CV, co jasno pokazuje, że wolontariat jest wykorzystywany do lepszego wejścia na rynek pracy.

Dla odmiany żywym trupem jest wpis o tym jak realizować transmisję na żywo poprzez Periscope. Kiedy go pisałem była to technologia nowa. Teraz, po wprowadzeniu transmisji poprzez Facebooka, jest technologią martwą. Chyba powinienem na ten temat napisać coś nowego.

No i jestem dobrą lekturą na sam środek tygodnia. Najczęściej jestem czytany w środy o 14:00.

Czy było warto?

Te 2 lata dały mi dużo.

  • Nauczyłem się pisać. Każdy wpis z drogi przez mękę i układania zdań stał się czynnością automatyczną. Myśli same się składają w dość jasną całość, pozostawiając mi więcej czasu na poszukiwanie i rozwijanie samego tematu. Praktyka ułatwia pracę.
  • Czuję, że się rozwijam. Każdy wpis wymaga przejścia przez temat, o którym piszę, zapoznania się z tym, co piszą inni i znalezienia źródeł. Gdyby nie blog nie miałbym bodźców do takich poszukiwań. Nie chciałoby mi się tak z własnej woli przejść na przykład przez temat komunikacji.
  • Mam po ręką odpowiedzi na dziwne pytania. Czyli realizuję to, do czego ten blog powstał. Na każde pytanie “nie wiesz gdzie mogę znaleźć…” staram się mieć przygotowany zestaw linków.

Ale jest też druga strona medalu. Czego nie daje mi blog?

  • Nie uczy systematyki. Przynajmniej mnie. Piszę, kiedy mam ochotę. Ale są dni, że mnie siłą nie zaciągną do komputera. Pomimo tego, że mam teoretyczny plan wydawniczy…
  • Nie uczy planowania. Kiedyś się bałem, że po 2-3 wpisach zabraknie mi tematów. Zrobiłem sobie listę tego, o czym warto napisać. Leży w szufladzie do dziś. Tematy pojawiają się same. Czasami wystarczy impuls w postaci artykułu, obejrzanego filmu, rozmowy, albo zwykłe olśnienie pod prysznicem. I zaczyna się grzebanie w źródłach. W niektórych przypadkach uważam, że okiełznanie tego chaosu jest o wiele bardziej efektywne, niż mało elastyczne planowanie. W planach odnajdzie się każdy. W chaosie odnajdują się najlepsi. W każdym razie tak sobie wmawiam.
  • Pieniędzy. I to bardzo dobrze – jeśli chcesz, żeby ktoś stracił pasję do swoich działań, to zacznij mu za nie płacić. Zresztą będę podziwiał kogokolwiek, kto zarobi na działaniach skierowanych do sektora non profit. Dzięki bannerom zarobiłem już 6 zł, czyli jak dobrze pójdzie, to sfinansuje mi to rocznie jakąś ¼ kosztów hostingu bloga.

Czego mi ciągle brakuje

Ciągle uważam, że w polskojęzycznym internecie jest jeszcze wiele miejsca dla blogów ludzi z trzeciego sektora. Powinniśmy móc czytać więcej blogów o charakterze poradnikowym i opisującym własne doświadczenia koordynatorów, menedżerów i wolontariuszy. A mamy tylko blogi modowe, lifestylowe i kulinarne.

Gdzie są trzeciosektorowi profesjonaliści? No właśnie, gdzie ty jesteś w sieci? Dlaczego nie piszesz?

A może piszesz, tylko jeszcze cie nie znalazłem? To zostaw linka do swojego bloga w komentarzach.

CC BY-NC-SA 4.0 To już 2 lata… by Karol Krzyczkowski is licensed under a Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 4.0 International License.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: