Press "Enter" to skip to content

Dojrzewanie wniosku – dlaczego dobrze się oderwać od pisania do FIO 2018

Jeden z moich ulubionych tekstów inicjatywy Loesje to „Tak bardzo starał się mieć rację, że zapomniał o co mu chodziło”. Co prawda dotyczył polityków, ale jest bardzo prawdziwy w wielu sytuacjach. Między innymi podczas pisania tekstów. Zarówno tego wpisu, jak i treści wniosków o przyznanie dotacji. Pora więc na małą przerwę i na nauczenie się czegoś od dziennikarzy.

Jednym z podstawowych błędów niedoświadczonych dziennikarzy, szczególnie piszących teksty, które muszą bardzo szybko wyjść z redakcji jest to, że nie trzymają kierunku. Dziennikarz zaczyna pisać artykuł o jednym temacie, a kończy o czymś zupełnie innymi. W dobie mediów internetowych niestety redaktorów, którzy mogliby sprawdzić tekst po dziennikarzach ubywa, a piszących szybko przybywa. Przybywa tez tekstów, które „gubią flow”. Czyli płyną z treścią donikąd.

Nie jest to jedyny błąd niedoświadczonych dziennikarzy. Drugim, niemniej powszechnym, jest pisanie o rzeczach, jakby były oczywiste – pomimo tego, że nie są. Albo są oczywiste tylko dla piszącego. Jest to bardzo częsty błąd w przypadku długich tekstów, które często w procesie twórczym podlegają zmianom i redakcji. Czasami udaje się w nich zgubić akurat ten kawałek, który może wyglądał niewinnie i na pierwszy rzut oka nic do tekstu nie wnosił, ale reszta tekstu do niego się odwoływała. Po wycięciu tego kawałka odniesienia stają się zwyczajnie niezrozumiałe.

Sytuacja ta pojawia się również, kiedy piszący ma głowę pełną informacji i w wyniku procesu twórczego gubi kontakt z własnym tekstem. Nie pamięta, czy przelał na papier wszystko to, co ma w głowie. Albo, czy w wyniku przeczytania tekstu zostaną przekazane dokładnie te myśli, które były intencją twórcy.

Problemy te nie dotyczą tylko dziennikarstwa. Mamy też je my – twórcy wniosków. Nasze prace z tekstem są nastawione na ekstremalną, czasami ciężkostrawną efektywność przekazywania informacji o określonych cechach. Czasami z bardzo dużymi limitami jeśli chodzi o swoją objętość. W każdym wniosku niedoświadczonego koordynatora można wyłapać którąś z powyższych przypadłości.

Na szczęście wraz z rozwojem dziennikarstwa rozwijały się też techniki pracy z tekstem pozwalające uniknąć tych problemów. Skoro więc te problemy dotyczą też nas, to powinniśmy skorzystać z rozwiązań ze świata dziennikarskiego.

Oczyść umysł…

Pierwsza rada na oba problemy – wyluzuj. Zresetuj swój umysł. Siedząc nad tekstem zaczynasz go pamiętać. Ale niestety to, co piszesz, zaczyna mieszać się z tymi informacjami, które pamiętasz – z twoją wiedzą i twoimi przeżyciami. Na tej podstawie możesz twierdzić, że tekst jest zrozumiały, chociaż odbiorca nie będzie wiedział o co w nim chodzi. Żeby to zrozumieć, musisz spojrzeć na tekst oczami odbiorcy i przeciąć wszystkie myśli i skojarzenia, które masz w głowie a które z tym tekstem się wiążą. Wystarczy się od niego oderwać i o nim nie myśleć.

Dziennikarze nazywają to dojrzewaniem tekstu i najczęściej radzą wrzucić go na kilka dni do szuflady. Po kilku dniach, kiedy zaczniemy go czytać z łatwością wyłapiemy różne niedociągnięcia – bo będą na nas działały tylko te informacje, które na nowo przyswajamy z tekstu, bez udziału całego tła myśli i pojęć, których używaliśmy do jego pisania.

…albo znajdź czysty umysł

Drugim sposobem, ograniczającym czas potrzebny do oczyszczenia umysłu, jest znalezienie kogoś, kto jest w stanie przeczytać nasz tekst i udzielić nam informacji co zrozumiał, a czego nie. Może to być trudne zadanie, bo w przypadku tekstów wniosków, są one pisane specyficznym językiem. Zarówno my – piszący, jak i oceniający asesorzy mamy pewną wiedzę, która jest naszym spójnym tłem. Nie musimy we wniosku pisać co to jest „ngo”. Osoba zbyt odległa od tematu pracy w organizacji pozarządowej może naszego wniosku nie zrozumieć i nie oznacza to, że nasz wniosek jest źle napisany.

Dlatego warto mieć zaprzyjaźnioną osobę z innej organizacji, która spojrzy krytycznym okiem na nasz tekst i powie co z niego zrozumiała.

Zawsze też można przesłać próbny wniosek pod ocenę społeczności na przykład na grupę na Facebooku.

Dobra rada na koniec

Podczas oceny wniosku to, czego nie ma w nim opisanego, dla asesora nie istnieje. Warto więc upewnić się, że wniosek zostanie zrozumiany tak, jak sobie tego życzymy.

Ten wpis powstał na szybko, bez leżakowania w szufladzie i bez przekazania go komuś do sprawdzenia. Widzicie w nim jakieś nieścisłości?

EDIT: Ja już widzę mój błąd, ale zostawię go w celach edukacyjnych. Skończyłem tekst na inny temat niż zacząłem. Opisałem to jako błąd, ale nie powiedziałem jaki jest sposób na trzymanie się tematu tekstu. Skupiłem się tylko na jego dojrzewaniu. Rozwiązanie jest proste – plan. Mój plan we wniosku wygląda tak, że w każdym polu generatora pisze w punktach co powinno się tu znaleźć z opisu mojego projektu. To pozwala mi trzymać kierunek i nie odbijam na żadne tematy poboczne.

CC BY-NC-SA 4.0 Dojrzewanie wniosku – dlaczego dobrze się oderwać od pisania do FIO 2018 by Karol Krzyczkowski is licensed under a Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 4.0 International License.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: