Press "Enter" to skip to content

Dlaczego boimy się dzielić wiedzą i ile daje pisanie swojego bloga?

To już 3 lata bloga. Moja przygoda z pisaniem zaczęła się 27 maja 2015 i trwa do dzisiaj. Dlatego z okazji urodzin chciałbym ci napisać co dało mi przez ten czas pisanie. I chciałbym cię do pisania o swoich doświadczeniach z pracy ze społecznościami przekonać – niezależnie od tego, czy na co dzień działasz w trzecim sektorze, biznesie czy administracji. Bo w internecie jest stanowczo za mało informacji o tym co i jak robimy.

Na początku nie było mi łatwo. Ciężkie pióro, dużo obaw i lęk przed tym, że ktoś mnie skrytykuje. Dochodziły do tego obawy o to, że właściwie to nic nie potrafię i że nie powinienem pisać o rzeczach oczywistych. Patrząc na to z obecnej perspektywy mogę się co najwyżej zdrowo z siebie uśmiać.

Pozwól więc, że na początku rozprawie się z tymi argumentami, a potem powiem, co da ci prowadzenie własnego zawodowego bloga.

Efekt Krugera-Duninga

Wszyscy jesteśmy ofiarami psychologii. Szczególnie Efektu Krugera-Duninga. Zjawisko to polega na tym, że osoby niewykwalifikowane w jakiejś dziedzinie życia mają tendencję do przeceniania swoich umiejętności w tej dziedzinie, podczas gdy osoby wysoko wykwalifikowane mają tendencję do zaniżania oceny swoich umiejętności.

Dlatego w Polsce mamy pełno domorosłych ekspertów w dziedzinach katastrof lotniczych, skoków narciarskich, F1 i piłki nożnej, trójpodziału władzy i bioetyki.

Jeśli więc pomimo swojej pracy zawodowej w dowolnym temacie czujesz, że za mało wiesz, żeby ta wiedza się dzielić, to jesteś ofiara tego efektu. Tak, posiadasz wiedzę. Tak, posiadasz umiejętności. Im bardziej boisz się nimi chwalić, tym bardziej powinnaś / powinieneś to robić. Ba w naszej dziedzinie wiedzy brakuje widocznych ekspertów, inspiratorów, mówców i mentorów.

Nie ma rzeczy oczywistych

Powinniśmy mówić o sobie jako o zawodowcach, a o rzeczach, które na co dzień wykonujemy, jako o zawodzie. Niestety nasze zawody – koordynatorów projektów społecznych, koordynatorów wolontariatu, fundraiserów, administratorów projektów, animatorów społeczności – to w przeważającej części zawody, których 30 lat temu nie było, a 10 lat temu nikt nie traktował poważnie. Zresztą chyba do dzisiaj nikt ich tak nie traktuje, sądząc po braku oferty uczelni wyższych w tym zakresie.

Nasz rynek jest w stanie wchłonąć każdego, kto tylko ma wystarczające umiejętności i które zwrócą się jego pracodawcy. Tylko szukamy pracowników profesjonalistów, a w żaden sposób ich nie kreujemy. Nie pompujemy wiedzy w ludzi, którzy dopiero zaczynają, zdobywają kolejne umiejętności w drodze do zawodowstwa. Kursów, szkoleń, staży i studiów podyplomowych jest jak na lekarstwo. To powoduje, że próg wejścia do naszych zawodów jest bardzo wysoki, a dobrze przygotowanych pracowników brakuje.

Dlatego każda informacja o tym co i jak robimy, płynąca z twoich doświadczeń, jest warta tego, żeby istnieć w przestrzeni internetu. Bo gdzieś są ludzie, którzy tej informacji potrzebują. Tylko jeszcze nikt jej nie opublikował.

Nawet informacje, które dla ciebie będą informacjami banalnymi, stanowiącymi podstawę wiedzy, będą nieoczywiste dla osób, które dopiero zaczynają. Dla nie taka informacją jest ta jak wycenić wkład własny w postaci wolontariatu. Nie wyobrażam sobie jak można tego nie wiedzieć pracując w ngo, a jednak jest to jeden z wpisów szybujących w statystykach bloga. Bo ciągle są ludzie, którzy tej informacji potrzebują.

„Nie potrafię pisać…”

To jest moja ulubiona odpowiedź, która słyszę na pytanie „dlaczego nie piszesz bloga”. Oczywiście chodzi to raczej o stworzenie jakiegoś logicznego tekstu, niż o samą umiejętność stawiania liter, bo tę wynieśliśmy ze szkoły.

No to jakby ci to powiedzieć… pisania nie nauczysz się z książek. Po przeczytaniu kilku pozycji nie siądziesz do klawiatury i nie napiszesz tekstu, po którym czytelnikom opadną kopary. Serio.

Pisania nauczysz się pisząc. Bardzo odkrywcze, co? Akurat ta umiejętność przychodzi z czasem po pisaniu wielu tekstów i totalnym wrzuceniu na luz, jeśli chodzi o podejście do ich formy i stylu. Nie piszesz beletrystyki, która ma zachwycać. Piszesz informacje, które maja być użyteczne i zrozumiałe dla czytającego. Tylko tyle. Siądź i pisz. Z tekstu na tekst i tak będzie coraz lepiej. Moje początki były fatalne.

„Ktoś mnie skrytykuje…”

To kolejna moja ulubiona odpowiedź na pytanie „dlaczego nie piszesz bloga”. Zwykle spotyka się z równie dziwnym pytaniem „No i?”. Co złego jest w krytyce? Ano nic.

Jeśli piszesz o czymś, na czym się znasz z praktyki, co jest związane z twoją pracą, to jedyna krytyką z jaka się możesz spotkać, to co najwyżej komentarze w stylu „my to robimy inaczej”. I bardzo dobrze, bo dzięki temu pod twoim wpisem tworzy się baza wiedzy, a komentarze zaczynają być niekiedy bardziej wartościowym nośnikiem informacji niż sam wpis. Czy to w takim razie jest zły wpis? Nie, bo bez niego ta wiedza by się nie pojawiła w sieci.

Inna sprawa to hejt – u mnie pod tym pojęciem mieści się wszystko, co nie odnosi się do merytoryki samego wpisu, a skupia na krytyce mnie, moich wartości, przekonań, interpunkcji, stylu i tym podobnych rzeczy. Za to rozdaje bany i kasuję komentarze. Bo tak. Bo jak ci się nie podoba, to tam są drzwi -> Bo uważam to za brak kultury, a dyskusje z ludźmi bez kultury nie maja sensu i tylko zabierają czas, który można przeznaczyć na coś innego.

Więc, jeśli byle hejtujący prostak ma cie uciszyć i powstrzymywać od pisania, to zastanów się nad swoim systemem wartości. To on się powinien wstydzić, nie ty. I warto tutaj jeszcze wrócić do Efektu Krugera-Duninga i wzmianki o tym, kogo najgłośniej słychać.

Daj sobie kopa rozwojowego

Pisanie bloga dało mi potężnego kopa rozwojowego. Chyba nawet już gdzieś o tym pisałem.

Przyjąłem zasadę, że będę pisał o tym co z nam z doświadczenia, ale nie będę pisał z pamięci. Czyli do każdego wpisu robię odpowiednie przygotowanie, szukam źródeł i odniesień. Pomaga mi to uporządkować wiedzę, przypomina wiele rzeczy i utrwala w pamięci to, o czym piszę. Przy okazji inspiruje, bo w czasie poszukiwań znajduję wiele nowych rzeczy, które kończą jako kolejne wpisy.

Znajduje tez przy tym sporo wiedzy, do której jakoś nie miałem po drodze. Pomimo tego, że była na wyciągnięcie ręki. Po prostu brakowało mi jakiegoś bodźca, który nakłoniłby mnie do tego, żeby po nią sięgnąć. Takich bodźców dostarcza mi blog.

Jak to się przekłada na moja pracę? Więcej wiem, więcej pamiętam, mam dostęp do ciekawych narzędzi i nowe pomysły. Co w przypadku koordynatora projektów jest na wagę złota 😉

A teraz Ty to wszystko podsumuj

Mogę sobie pisać o tym, co mi dały te 3 lata i 105 wpisów. Ale nie zrozumiesz tego, jeśli nie spróbujesz.

Dlatego zachęcam cię do podjęcia blogowego zadania:

  • Znajdź sobie temat – najlepiej taki, o którym chcesz przeczytać w internecie i który dotyczy czegoś, co znasz z praktyki
  • Skup się na jednym zagadnieniu związanym z tym tematem i określ co wartościowego chcesz przekazać czytelnikom.
  • Poszukaj materiałów, w których czytelnicy będą mogli znaleźć więcej informacji na ten temat.
  • Napisz to i opublikuj.

Jeśli nie wiesz gdzie to opublikować, to podeślij to do mnie. Chętnie przyjmę ciekawe teksty na aktywny.blog jako Twój wpis gościnny – pomoże ci to wystartować z własna twórczością.

CC BY-NC-SA 4.0 Dlaczego boimy się dzielić wiedzą i ile daje pisanie swojego bloga? by Karol Krzyczkowski is licensed under a Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 4.0 International License.

One Comment

  1. Piotr Jaros
    Piotr Jaros 5 czerwca 2018

    Do listy dodałbym jeszcze „Nie bój się o brak czasu”. Systematyzacja własnej pracy i bieżące podsumowania pozwolą zaoszczędzić czas w przyszłości. Często przygotowane tematy i pozyskane informacje do wpisów można później bardzo praktycznie wykorzystać.
    Gratuluję owocnych 3 lat i życzę dalszego rozwoju!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: