Press "Enter" to skip to content

Przekonaj mnie do twojego wolontariatu

Czasami porywam się na wolontariat – żeby odpocząć od biurka. A tak na serio, to jak przez bite 10 lat pracowałem w różnych Centrach Wolontariatu, to po jakimś czasie traciłem kontakt ze światem zewnętrznym. Wolontariusze, to były dla mnie wskaźniki i cyferki w arkuszach kalkulacyjnych. Żeby jednak nie tracić kontaktu z ludźmi i lepiej rozumieć czym żyją wolontariusze, sam angażowałem się w różne wolontariaty. Tak po prostu, dla funu. Do gustu przypadł mi akurat ten na Stadionie Narodowym – może dlatego, że nie jestem fanem piłki kopanej i w trakcie meczy mogłem bez żalu skupić się na swoich zadaniach.

Wolontariat osób, które na co dzień szkolą zarządzających wolontariuszami pozwala poznać od podszewki jak to, czego uczymy przekłada się na praktykę. Nie byłem jedyną osobą z Sieci Centrów Wolontariatu, która angażuje się w wolontariat. Mamy dość szeroką wiedzę teoretyczną, ale dopiero po konfrontacji jej z naszymi doświadczeniami z wolontariatów jesteśmy w stanie wyłapać zarówno nowe trendy i możliwości, jak i problemy albo sytuacje, które problemami mogą się stać w najbliższym czasie. Nauka przez działanie.

Przyznam się, że już w trakcie rekrutacji do wolontariatów lubiłem wybrzydzać. Może dlatego, że nie byłem pierwszym lepszym wolontariuszem. Miałem udokumentowane zarządzanie grupą z czasów UEFA EURO 2012 i wiedziałem, że te umiejętności są łakomym kąskiem dla niektórych organizacji. No i nie byłem zdesperowany, żeby zamienić wolontariat na punkty do rekrutacji do szkół, albo czegokolwiek innego, więc mogłem sobie pozwolić na wybrzydzanie. Moim ulubionym wybrzydzaniem było brnięcie przez ogłoszenia organizacji poszukujących wolontariuszy. Ta, która mnie przekonała, mogła liczyć na moje zgłoszenie. Decyzja o wolontariacie była po jej stronie, ale przynajmniej byłem wśród osób, spośród których byli wybierani wolontariusze, a to już coś.

Może w przekonaniu osób rekrutujących wolontariusza samo zgłoszenie się nie jest procesem trudnym. Ale dla wolontariusza jest naprawdę wymagające – bo to my, wolontariusze, oceniamy czy chcemy się w dany wolontariat włączyć. I niestety ten element nadal jest w przerażającej części zaniedbywany przez organizacje – szczególne te mniejsze i mniej rozpoznawalne. Dlatego postanowiłem przygotować antyporadnik.

Antyporadnik – Jak nie znaleźć sobie wolontariuszy

 

1. Nie pisz kim jesteś

Wydaje się to dziwne – nie napisać jaka organizacja rekrutuje wolontariusza, ale niestety dość powszechne, szczególnie w wolontariacie akcyjnym. Rekrutacja do jednodniowego wydarzenia zwykle opisuje samo wydarzenie, jego historię, możliwości, ale czasami zapomina się o najważniejszym. Kto podpisuje umowę z wolontariuszem? Dla przykładu niektóre biegi firmowane przez podmioty biznesowe, organizacją wolontariat w oparciu o dodatkowe organizacje pozarządowe. Teoretycznie bieg ma swoją nazwę za którą stoi duża marka, ale umowa z wolontariuszem jest podpisywana przez osobny podmiot o którym nic nie wiadomo. Dosłownie nic – próżno go szukać na materiałach informacyjnych albo wśród wypisanych partnerów. Dla niektórych wolontariuszy na etapie rekrutacji nie jest pewne czy to sam podmiot biznesowy ich angażuje – z naruszeniem zapisów ustawy. Informacje te zwykle są zamieszczane w ogólnodostępnych i zaszytych głęboko na stronach www regulaminach, ale ich brak w ofercie może zniechęcać do wolontariatu i budować poczucie niepewności.

Poza tym niektóre pozarządówki dobierane są totalnie od czapy. Wolontariat sportowy przygotowywany przez stowarzyszenie bez strony www zajmujące się rodzinami wielodzietnymi? Proszę bardzo. I jak ja mam ocenić, czy ta organizacja sobie ze mną poradzi?

2. Nie pisz do czego potrzebujesz wolontariuszy

Potrzeba wolontariuszy do obsługi wydarzenia? Świetnie. Ale do czego ich potrzeba? Zawsze raziło mnie to, że ktoś szuka wolontariuszy do wszystkiego. Że w sumie to są jakieś rzeczy są do zrobienia, są jakieś zadania albo stanowiska, ale to się jakoś tam ustali jak wolontariusze przyjdą. Powiem szczerze, że dla mnie był to najbardziej krytyczny moment czytania każdego ogłoszenia. Jeśli ktoś nie zadał sobie trudu, żeby przeanalizować moją przyszłą pracę, to zadawałem sobie pytanie czym jeszcze się nie przejmował. Raz zaryzykowałem wpakowanie się w wolontariat „jakoś to będzie”. Było dokładnie „jakoś”.

Inna rzecz, to opisywanie stanowisk bez możliwości zgłaszania się na nie. Teoretycznie wolontariusz wie, na czym może polegać jego praca. Ale w praktyce nie ma pewności czy na nie trafi, bo nikt z organizatorów się nie dowie czym które stanowisko go interesuje.

Czerwoną kartkę na starcie dostają ode mnie wszystkie podmioty, które w ogłoszeniu nie piszą nic o działaniach, ale „chętne udzielą informacji mailowo”. Dziękuję za to, że marnujecie mój czas już na starcie. Kim wy u licha jesteście, że to ja mam się dowiadywać co mi chcecie zaproponować. Czy osobie, która pisała ogłoszenie nie chciało się napisać tych kilku zdań więcej, żebym nie musiał marnował mojego i waszego czasu kontaktując się z wami i dopytując o co wam chodzi? Jeśli nie chce wam się napisać tych kilku zdań, to czego jeszcze nie będzie wam się chciało zrobić w trakcie mojego wolontariatu? Pracowników też tak rekrutujecie? „Szukamy pracownika. Więcej informacji na maila.” Dziękuję, nie skorzystam.

3. Nie pisz jakich umiejętności oczekujesz od wolontariuszy na danym stanowisku

Każdy z nas ma wiele atutów i umiejętności, z których może skorzystać w trakcie pracy czy wolontariatu. Nawet jeśli jest informatykiem, który gra na trąbce i zna Suahili – to w zależności od tego, czy poszukujemy speca od IT, muzyka czy tłumacza, może on znaleźć odpowiednie dla siebie zajęcie. Ale nie pisz tego, bo jeszcze znajdziesz odpowiednią osobę.

Akurat tego typu błędów nie widać na samej rekrutacji, ale są one widoczne już w trakcie wolontariatu. Szczególnie w sytuacjach, kiedy działaniami zajmują się osoby bez kwalifikacji, a inni wolontariusze posiadający te kompetencje nie mogą pomóc – bo akurat są oddelegowani do innych zadań. Nawet nie wiesz jakie frustracje wśród wolontariuszy to powoduje, kiedy patrzą jak ktoś partoli pracę, z którą oni bez problemu by sobie poradzili.

Co mnie najbardziej wkurza? Podejście, że skoro pracuję przy komputerze, to powinienem pracować przy komputerze na wolontariacie. Co jeśli ci powiem, że jest to akurat ta czynność, którą wykonuję codziennie i wolałbym się od niej oderwać w trakcie wolontariatu?

4. Nie pisz na jak długo mnie potrzebujesz

Mogę domyśleć się ile trwa wydarzenie, ale nie będę w stanie zaplanować w swoim grafiku wolontariatu długoterminowego, jeśli nie powiesz mi w ogłoszeniu ile godzin tygodniowo i w jakie dni mam działać. To jest dla mnie kluczowa kwestia – bo jeśli kolidują mi terminy, to reszta właściwie nie gra już żadnej roli. Po prostu taki wolontariat mi nie będzie odpowiadał. Jeśli uważasz, że to ja będę się od ciebie mailowo dowiadywał kiedy dokładnie potrzebujesz wolontariuszy, to trafisz na moją motywację z punktu 2.

Inna sprawa to godziny pracy. Jeśli rekrutacja odbywa się do jakiegoś wydarzenia, to oczywiście łatwo jest sprawdzić kiedy dane wydarzenie trwa. Jednak przygotowanie czy zamykanie takiego wydarzenia, to praca przed i po tym terminie. Informacja, że wydarzenie jest o 9:00 nie informuje mnie, że oczekujesz mojej pomocy o 21:00 dzień wcześniej. Jeśli poszukujesz wtedy wolontariuszy a takich informacji nie napiszesz, to prosisz się o kłopoty.

5. Nie pisz jak przebiega proces rekrutacji

Nie pisz co mam ci wysłać. Fajnie że zgłoszenie mam przesłać na maila, tylko co mam ci w tym mailu przesłać? Naprawdę chce ci się odpisywać na każdego mailia i prosić o CV albo dodatkowy wypełniony formularz? I nie twórz formularza online, bo przecież to jest tak trudne, że trzeba do tego co najmniej informatyka z 30 letnim stażem.

Jak już się zgłoszę, to najlepiej nie odzywaj się do mnie i nie informuj mnie czy się dostałem. Wyślij mi smsa, że oczekujesz mnie następnego dnia na wolontariacie.
Nie informuj mnie o tym, że wymagasz mojej obecności na szkoleniach odbywających się w dni powszednie przed południem. Bo przecież nie pracuję, a resztę mojego grafiku jakoś dopasuję do twoich szkoleń, o których nie było żadnych informacji.

6. Nie pisz o benefitach

Oczekujesz ode mnie stania 10 godzin na słońcu? OK, jestem w stanie się zgłosić na taki wolontariat, ale miło by było, gdybyś pamiętał o przerwie dla mnie, wodzie i wyżywieniu. A jeśli tego nie zapewniasz, to nie ściemniaj, tylko napisz to w ofercie. Jeśli wolontariusze są zmotywowani do twojego wolontariatu, to są w stanie sami o siebie zadbać. Mogę wziąć wodę i kanapki. Tylko muszę o tym wiedzieć wcześniej, a nie dowiadywać się w trakcie, że „sorry, nie ma dla ciebie żarcia”.

7. Chwal się rzeczami oczywistymi jakby były wyjątkowe

Uważasz, że jesteś super, bo oferujesz mi umowę, szkolenie wprowadzające, ubezpieczenie i posiłek regeneracyjny. OK, rozumiem że dobrze jest o tym napisać, ale to są rzeczy, które mi się należą z mocy prawa. Ty masz obowiązek mi je dostarczyć. Dobrze więc, że o nich informujesz, ale jeśli robisz z tego wielkie halo, że „aż tyle oferujesz” to coś z twoją ofertą jest nie halo.

Gdzie szukać informacji

Temat rekrutowania był wałkowany już tak wiele razy, że ktoś wreszcie zebrał wszystkie niezbędne informacje i stworzył z nich standard. Tym kimś była Fundacja Pracownia Badań i Innowacji Społecznych Stocznia, która opracowała Praktyczny poradnik współpracy z wolontariuszami, gdzie jedną z części jest właśnie opracowanie oferty. Jest to obecnie standard promowany przez Ogólnopolską Sieć Centrów Wolontariatu.

A jak w rzeczywistości wyglądają ogłoszenia można sprawdzić na przykład na ngo.pl, gdzie z racji popularności serwisu czasami pokazują się różne babole. Ciekawe, czy ktoś na nie w ogóle odpowiada.

Na skróty

Aby ułatwić Ci pracę z twoją ofertą przygotowałem listę sprawdzającą (pdf). To jest mój debiut jeśli chodzi o grafiki, więc będę wdzięczny za informacje zwrotne – na przykład przez komentarze. Powodzenia w rekrutacjach. Następnym razem napiszę gdzie wrzucać ogłoszenia, żeby rekrutacja miała sens.

Zdjęcie: Mousetrap, autor: Mark Louden, licencja: CC BY-NC-SA 2.0

CC BY-NC-SA 4.0 Przekonaj mnie do twojego wolontariatu by Karol Krzyczkowski is licensed under a Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 4.0 International License.

One Comment

  1. […] Napisz dobre ogłoszenie. Pamiętaj, aby zawrzeć najważniejsze informacje. Przede wszystkim napisz, do jakich zadań potrzebujesz wolontariuszy i czego od nich oczekujesz. Zobacz, co jeszcze powinno zawierać ogłoszenie. […]

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: