Press "Enter" to skip to content

Ile jeszcze będzie cię kosztowała strona internetowa?

Kogo nie ma w sieci, ten nie istnieje. Jeśli ciebie i twoich usług nie da się wygooglać, to nikt cię ne znajdzie i nie będzie mógł zweryfikować twojej wiarygodności. Dlatego na pewno masz lub myślisz o stworzeniu strony www swojej organizacji. Czy na pewno wiesz ile jej utrzymanie będzie ciebie i twoją organizację kosztowało?

Na pewno słyszałeś o idei Open Source, licencjach GNU GPL albo innych otwartych licencjach jak chociażby WTFPL. Jeśli kojarzą ci się one z nieodpłatnym dostępem do oprogramowania – to dobrze. Tylko nie myśl sobie, że dzięki nieodpłatności jesteś w stanie pozyskać korzyści płynące z tego oprogramowania bez ponoszenia pewnych nakładów.

Wszystko kosztuje. A najwięcej kosztuje twój święty spokój i czas, który możesz przeznaczyć na wszystko to, co twoja organizacja rzeczywiście powinna robić.

Moim zdaniem nie istnieje coś takiego jak bezpłatna strona www, albo bezpłatny CMS. Wszystko prędzej czy później przez nowe potrzeby albo zaniechania wygeneruje pewne koszty. I albo przewidzisz to na początku swojej działalności, albo będziesz przepłacał za ratowanie swojego nie do końca przemyślanego pomysłu.

O tym jak się do tego zabrać dość obszernie pisze Monika Loryńska z pixel PR. Ale rzeczy opisane w jej wpisie to nie wszystko. Jeśli więc nie chcesz natknąć się na niespodziewane koszty i sytuacje, o których będziesz mógł opowiadać na sesjach FuckUp Night, to zapraszam do lektury.

Najważniejsza zasada tworzenia serwisu www…

Tworzenie serwisu, nawet prostej strony, to nie jednorazowa akcja, tylko proces. Ten proces trwa ciągle, aż do zamknięcia strony i usunięcia jej z hostingu (czego tak naprawdę nikt z nas nie planuje). Kiedy raz wejdziesz w ten proces, to narzuca on na ciebie wiele dodatkowych obowiązków, ponieważ:

  • Zmieniają się techniki budowy stron – strona wymaga dostosowywania do trendów, bo inaczej jest coraz bardziej dyskryminowana przez mechanizmy wyszukujące. Jednym z ostatnich skoków rozwojowych na stronach www było wymuszenie ich dostosowywania do urządzeń mobilnych – czyli tzw. responsywność. W najbliższym czasie czeka nas kolejny skok w stronę Accelerated Mobile Pages, a na horyzoncie pojawiają się kolejne nowinki, do których trzeba się będzie dostosować, albo zginie się w gąszczu innych stron.
  • Zmieniają się technologie – zarówno po stronie twojego hostingu, jak i oprogramowania z którego korzystasz. Jeśli się nie dostosujesz, to któregoś dnia może się okazać, że nic nie działa, bo korzystasz z technologii, które zostały porzucone. Dodatkowo całe twoje oprogramowanie – serwery, interpretery, biblioteki, systemy CMS, skrypty – wszystko jest rozwijane i aktualizowane praktycznie na bieżąco. Jeśli nie nadążysz za tymi aktualizacjami, to prosisz się o kłopoty.
  • Zmieniają się wymagania użytkowników„fajne, ale przydałoby się, żeby było na niej jeszcze…” to jest to zdanie, które developerzy lubią najbardziej. Projekt strony jest tylko projektem. To, jak jest przyjęty przez publikę widać dopiero wtedy, kiedy zostaje uruchomiony. Jeśli czegoś nie przewidzisz na etapie planowania, a zamówiłeś gotowy produkt, to za każdą modyfikację musisz albo zapłacić, albo siedzieć i rozbudowywać serwis samodzielnie. I gwarantuję – zawsze jest coś do zrobienia 😉

Jedna, czy dwie strony www

Instalując samodzielnie oprogramowanie do zarządzania treścią, czyli CMS, taki jak WordPress, Drupal czy Joomla wchodzisz w magiczny świat webdeveloperów. I jeśli się w nim nie orientujesz, to lepiej ucz się szybko, albo zostaw to profesjonalistom. Każdy popełniony przez Ciebie błąd, przełoży się na wymierne straty finansowe za jakiś czas. Webdeveloperzy mają swoje sprawdzone sposoby działania i lepiej, żebyś się do nich dostosował, chyba, że chcesz uczyć się na kosztownych błędach.

Najważniejsza zasada, to stawianie 2 stron www. Jedna, to tak zwana produkcja – czyli twój serwis www, który stoi gdzieś w sieci i do którego wszyscy mają dostęp. Druga, to strona rozwojowa/testowa. Nie powinna być dostępna w internecie. Można ją postawić nawet na biurowym komputerze z wykorzystaniem XAMPP, WAMP albo innych lokalnych serwerów LAMP.

Do każdego CMS istnieje potężna ilość dodatków, wtyczek, gotowych motywów, skór i innych wodotrysków. Dostarczane są one jednak przez zewnętrznych twórców i o ile sam CMS jest pilnowany pod kątem jakości, to pluginy nie zawsze przestrzegają standardów. Zasada pracy na obu stronach jest prosta. Zanim cokolwiek zainstalujesz na produkcji, sprawdź na stronie testowej, czy to w ogóle działa i jak działa z twoim serwisem. Bo możesz się zdziwić, że po instalacji super fajnego pluginu, połowa twojego serwisu się rozjechała po ekranie, a druga połowa zmieniła kolor. Albo co gorsza właśnie straciłeś do niego dostęp przez wewnętrzny błąd serwera wygenerowany przez niechlujnie napisany dodatek.

Wygląd

W sieci są tysiące bezpłatnych motywów, skór i template dla różnych CMSów. Można zawsze znaleźć coś odpowiedniego dla siebie i zainstalować na stronie testowej. I to zaczynają się schody, bo okazuje się, że owszem, strona powinna wyglądać tak, jak na promocyjnych obrazkach, ale nie wygląda. Trzeba ją dostosować… bo template są przede wszystkim tworzone przez developerów dla developerów. Dlatego, nawet jeśli podoba ci się jakaś bezpłatny template, to zobacz najpierw, czy sobie z nim sam poradzisz. Jak nie wierzysz w ten problem, to możesz sprawdzić na Facebooku w grupach poświęconych poszczególnycm CMSom liczbę wpisów nt. ściągnąłem templatkę, zapłacę za dostosowanie do mojej strony www.

Poza tym naucz się na całe życie, że jeśli coś jest za darmo, to ty jesteś towarem. Bo bezpłatne template albo reklamują swoje płatne, bardziej rozwinięte wersje, albo wymuszają użycie płatnych pluginów, albo są stare i nieaktualizowane, a przez to nie wykorzystują wszystkich możliwości twojego systemu. I dodatkowo są pozbawione wsparcia. Jeśli za coś płacisz, to zawsze masz wsparcie techniczne i ludzi, którzy ci z tym pomogą. Jeśli bierzesz coś za darmo, to radź sobie z tym sam, albo szukaj płatnego wsparcia.

Po co mi kopia awaryjna

W środowisku informatycznym istnieje powiedzenie, że „ludzie dzielą się na tych którzy robią kopie awaryjne i na tych, którzy będą robili kopie awaryjne”. O tym, jak ważne jest robienie backupów możemy się dowiedzieć dopiero wtedy, kiedy bezpowrotnie tracimy dane. Dlatego twoja strona powinna być backupowana, chyba, że chcesz wrócić do punktu wyjścia i po awarii płacić za jej stworzenie albo samodzielnie tworzyć ją od nowa.

Kopie awaryjne rządzą się zasadą trust no one – nie ufaj nikomu. Nawet jeśli twoi operatorzy albo hosting robią takie kopie za ciebie i dla ciebie, to i tak dodatkowo rób je samodzielnie. Bo to, ile warte są kopie awaryjne hostingu pokazuje przykład AdWeb, gdzie zniknęły wszystkie dane, łącznie z backupami.

Co ciekawe istnieją tzw. kopie awaryjne Schrödingera. Erwin Schrödinger tłumacząc zasady mechaniki kwantowej posłużył się eksperymentem myślowym z kotem, w którym kot, dopóki się nie zajrzało do pudełka był jednocześnie żywy i martwy.

Dwoistość tej sytuacji została dość szybko podchwycona przez popkulturę i zaadoptowana do innych potrzeb. Kopia awaryjna Schrödingera, to kopia, która jednocześnie jest i nie jest kopią awaryjną. Dopóki nie sprawdzisz, czyli nie przywrócisz kopii awaryjnej, to nie wiesz ile danych zostało w niej zmagazynowanych, czy są to wszystkie dane i czy nie zawiera błędów.

Większość osób robi kopie awaryjne Schrödingera, bo nie ma jak ich sprawdzić. Po to masz drugą stronę www, żeby dowiedzieć się ile warte są twoje backupy. Używaj jej. Bo po awarii strony nie chcesz się dowiedzieć, że twoje kopie awaryjne są, ale są puste.

Zabezpieczenie

Każde oprogramowanie, z którego świadomie lub nieświadomie korzystasz na stronie www jest tworzone jako proces i jest miarowo rozwijane i aktualizowane. Jeśli nie jest – to się z niego wycofaj i zmień na takie, które jest aktualizowane. Bo aktualizacje oprócz rozwoju danego oprogramowania i nowych funkcji przede wszystkim łatają luki w zabezpieczeniach.

Nie chcesz się dowiedzieć, że twoja strona bez twojej wiedzy rozsyła spam, reklamuje niebieskie pigułki, rozsyła wirusy, albo co gorsza promuje zakłady bukmacherskie.

Ale zabezpieczenie to nie tylko aktualizacja, ale styl życia administratora strony www, czyli:

Polityka instalowania kolejnych rozszerzeń naszego serwisu. O ile mechanizmy CMS są aktualizowane dość często, właśnie przez bezpieczeństwo, to rozszerzenia do nich mogą być dziurawe jak sito, albo porzucone przez twórców i nieaktualizowane od miesięcy. Moim zdaniem użytkownik, który instaluje na swojej stronie wtyczki i inne dodatki nie aktualizowane przez twórców albo społeczność w przeciągu ostatniego roku zachowuje się tak:

Niektórzy administratorzy nie wyrażają się o nich inaczej niż użyszkodnik. W sumie to też pasuje.

Polityka dostępu – jeśli nasz serwis a kilku redaktorów, to trzeba pilnować ich dostępu do stron redakcyjnych, przez odpowiednie hasła, szyfrowanie danych i sprawdzanie logów. I trzeba im wybić raz na zawsze z głowy logowanie się do serwisu z otwartych sieci WiFi (bo nigdy nie wiesz kto podsłuchuje transmisję i wpisywane hasła dostępu).

Troubleshooting – czyli rozwiązywanie problemów. Nawet jeśli wszystko działa na naszej stronie testowej, to nie znaczy, że zadziała na produkcji z powodu ustawień hostingu. A jeśli nie zadziała, to trzeba się dowiedzieć dlaczego i przywrócić funkcjonalność. O takich sytuacjach przekonali się ostatnio użytkownicy WordPressa, którzy korzystali z hostingu home.pl i zaktualizowali go do wersji 4.6. Nagle WordPress przestał wysyłać maile i trzeba się było ręcznie zmierzyć z aktualizacjami.

W tym biznesie zarabia się na twoim czasie wolnym

Jeśli ilość rzeczy do ogarnięcia nawet z prostą stroną cię przeraża, to mam dla ciebie dobrą wiadomość. Tego wszystkiego można się nauczyć. Ale będzie to wymagało od ciebie wiele czasu i poświęcenia. Za tą nauką dojdą wszystkie dodatkowe obowiązki w postaci zajmowania się twoim serwisem www, robienia kopii awaryjnych, aktualizacji, pilnowania użytkowników itd.

Zanim więc zabierzesz się za pierwszy lepszy podręcznik dla webdeveloperów, zadaj sobie pytanie czy masz na to czas.

Jeśli twoim celem zawodowym jest rozwój organizacji i działanie ze społecznością, a nie dłubanie w kodzie – to przeznacz swój czas właśnie dla społeczności. Twoją stronę www zostaw specjalistom. Zapłać za nią i za jej obsługę, znajdź profesjonalistę, który to zrobi w ramach wolontariatu pracowniczego, albo wejdź w partnerstwo z firmą, która to dla ciebie zrobi. Będziesz miał więcej czasu dla siebie i społeczności, a nocny atak brute force Chińczyków na logowanie do twojego CMS nie będzie twoim problemem.

Sama strona to jedno, a jej obsługa, to drugie. Oprócz pilnowania serwisu od strony technicznej, trzeba go także zapełniać treścią, odpowiednio promować i pozycjonować, zająć się SEO i promować w mediach społecznościowych. O tych rzeczach nie pisałem, a są one kolejnym etapem rozwoju twojego serwisu.

To stać cię na to, czy masz na to czas?

CC BY-NC-SA 4.0 Ile jeszcze będzie cię kosztowała strona internetowa? by Karol Krzyczkowski is licensed under a Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 4.0 International License.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: