Press "Enter" to skip to content

Crowdraising – realizacja działań przez pozyskanie ludzi

Do realizacji projektu potrzebne nam są trzy rzeczy: zasoby ludzkie – żeby miał kto ten projekt realizować, zasoby rzeczowe – żeby było czym ten projekt realizować i zasoby finansowe – żeby było za co ten projekt realizować, a w szczególności żeby było za co zaangażować zasoby ludzkie i czy zapłacić za zasoby rzeczowe. Najważniejszą rzeczą jest pozyskanie zasobów finansowych – jeśli są, to za pozostałe zasoby można zapłacić. Jest to o tyle powszechne podejście do realizacji projektów, że w praktyce „przygotowanie projektu” jest dla nas tożsame z „pozyskiwaniem dotacji”.

Jednak takie myślenie wpędza nas w ślepy zaułek. Czy jeśli zamiast wynajdywać finanse można pozyskać bezpośrednio zasoby ludzkie i zasoby rzeczowe, to czy można zrealizować działanie bez pozyskiwania finansów?

I tak i nie. Nie, bo zasoby finansowe gwarantują nam przede wszystkim napęd dla organizacji – koszty administracyjne i zarządzania, bo my jako pracownicy także jesteśmy kosztem projektu, który w tym wypadku nie zostanie pokryty. Tak, jeśli jest to małe działanie, które uzupełnia większe przedsięwzięcia, lub które i tak byśmy realizowali.

Zamiast więc rozglądać się tylko za funduszami, możemy przyciągnąć do projektu (raising) grupę osób, która wniesie nam ręce do pracy i przyjdzie z własnymi narzędziami (crowd). Szukałem jakiegoś chwytliwego terminu i w oparciu o konstrukcję słowną „fundraisingu” i „crowdfundungu” wyszedł mi „crowdraising”.

Czy to w ogóle możliwe

Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko źle zaplanowane. Wbrew pozorom taki model działania istnieje w Polsce od dawna. Co prawda nie jest zbyt popularny wśród ngo ze względu na to, że ma dość specyficznie zbudowaną promocję, która skupia się na informowaniu po fakcie o działającej grupie i jej pochodzeniu bardziej, niż o organizacji lub społeczności będącej odbiorcą pomocy. Słyszeliście o wolontariacie pracowniczym? No właśnie.

Jakbym napisał o tym w tytule albo nagłówku, to pewno nikt by tego artykułu nie przeczytał, biorąc go jako kolejna laurkę dla korporacji. Ale podejdziemy do tego tematu od zupełnie innej strony.

Jak organizują się grupy wolontariuszy

Wolontariat pracowniczy tym się różni od wolontariatu pracowników, że podmiot zatrudniający wspiera ich w realizacji działań. Wsparcie to może polegać na możliwości realizacji wolontariatu w godzinach pracy – pracownik ma do dyspozycji określoną pulę godzin, które może przeznaczyć na działania społeczne, a liczą się one dla niego jak godziny normalnej pracy. Stoją za tym odpowiednie uwarunkowania prawne, ale model ten jest znany i powszechnie stosowany. Dodatkowym wsparciem są fundusze, które pracownik otrzymuje do wykorzystania w ramach swoich działań. Tyle w teorii, a teraz trochę o tym jak i dlaczego wygląda to w praktyce.

Przekleństwem każdego pracodawcy są pracownicy, którzy w różnych terminach nie pojawiają się w pracy. Można sobie wyobrazić chaos jaki by panował, jeśli np. każdy z 300 zatrudnionych pracowników wykorzystywał by w ciągu roku 3 przysługujące mu dni wolontariatu. W praktyce zawsze by kogoś nie było w pracy, a zrealizowanie prostego spotkania zespołu byłoby poważnym przedsięwzięciem logistycznym. Dodatkowo wyobraźcie sobie, że każdy z tych 300 pracowników przychodzi po wsparcie finansowe. Pracowników nie ma, kasa się kurczy, zespół się rozłazi, a nad działaniami społecznymi przy takiej liczbie osób nikt nie jest w stanie zapanować…

Dlatego wolontariat pracowniczy został ułożony w ramach gwarantujących pracodawcom przede wszystkim przewidywalność co do czasu i budżetu działań, a także panowanie nad ilością i jakością działań społecznych. Projekty wolontariatu pracowniczego są finansowane przez pracodawcę w formie konkursu, do którego zespoły pracowników składają opisy planowanych działań. W ten sposób pracodawca zyskuje:

  • Jakość – tylko najlepsze, najbardziej ciekawe i wartościowe inicjatywy otrzymują wsparcie finansowe.
  • Przewidywalność terminów realizacji – konkurs narzuca terminy realizacji działań wolontarystycznych, które można zgrać z planem pracy firmy lub instytucji.
  • Określony budżet – pracodawca deklaruje dofinansowanie określonej ilości projektów wyłonionych w konkursie jednolita kwotą dotacji.
  • Przewidywalność zaangażowanie pracowników poza pracą – aby zgłosić projekt jedna z osób – lider grupy – bierze na siebie odpowiedzialność za realizację i rozliczenie działania, i musi znaleźć wśród swoich współpracowników zespół, który razem z nim podejmie się realizacji takiego działania. W ten sposób na czas realizacji nie znikają kolejno pojedyncze osoby, ale większa grupa.

Projekt wolontariatu pracowniczego

Projekty składane przez liderów grup – wolontariuszy, nie są takimi samymi projektami, które my przygotowujemy w ramach konkursów ofert. Działania wolontariuszy są zwykle jedno lub kilkudniowe, więc nie wymagają zaawansowanych opisów, harmonogramów i szczegółowej znajomości opisu efektów, a poziom skomplikowania samego formularza wniosku jest nieduży. Po prostu są to wnioski dla pracowników, nie dla menedżerów organizacji społecznych.

Niestety są dokumentami wewnętrznymi każdej firmy i dostęp do nich maja tylko pracownicy. Z praktyki pracy przy programie wolontariatu pracowniczego PTC (obecnie T-mobile) mogę powiedzieć, że wypełniony wniosek mieścił się na 4 stronach A4.

Wolontariusze nigdy nie działają samodzielnie – zawsze potrzebne jest partnerstwo, współpraca lub działanie na rzecz podmiotu społecznego. I tu jest szansa dla nas, ponieważ to my reprezentujemy podmioty społeczne, które mają najwięcej pomysłów jak ukierunkować energię i potencjał wolontariuszy pracowniczych. I co ważne mamy wiedzę, której oni nie mają – wiedzę na temat potrzeb lokalnych społeczności i naszych beneficjentów. Jest to wiedza bardzo cenna, bo to właśnie potrzeby społeczności mają być zaspokajane poprzez projekty wolontariatu pracowniczego. W realizacji takich projektów my potrzebujemy wolontariuszy i funduszy, a wolontariusze potrzebują organizacji zapewniającej im możliwość zrobienia czegoś dla społeczności.

I może to zabrzmieć dziwnie, ale wiele razy musieliśmy zachęcać wolontariuszy pracowniczych różnych firm do robienia akcji innych niż przekazywanie zabawek dzieciakom z domów dziecka… Stereotypy działań społecznych niestety są głęboko zakorzenione, a wolontariuszom do głowy nie przyjdzie, ze mogą chociażby wspólnie wykopać użyteczną dziurę w ziemi.

Dlaczego tak trudno znaleźć te informacje

Dokąd nie zacząłem pracy w Programie Wolontariat Pracowniczy w Centrum Wolontariatu w Warszawie, które blisko współpracuje z największymi firmami prowadzącymi wolontariat pracowniczy, wydaje poradniki i prowadzi badania na ten temat – też tego nie wiedziałem.

Wszystko dlatego, że wolontariat pracowniczy ma jedna charakterystyczną cechę, która wiąże się z jego umocowaniem w strukturze firmy. Najczęściej działa on w dziale HR – zasobów ludzkich – bo wolontariat pracowniczy rozwija chociażby umiejętności zarządzania i współpracy w zespole pośród pracowników. Niestety zarządzanie personelem to wewnętrzne działania pracodawcy, którymi niechętnie chwali się na zewnątrz i informacji tych nie znajdziemy tak po prostu w internecie.

Przy takiej konstrukcji firmom bardzo ciężko jest znaleźć partnerów opierając się z jednej strony na polityce niemówienia o działaniach społecznych pracowników, a z drugiej na potrzebie rozwiązywania przez nich problemów społecznych, o których nie zawsze wiedzą. Wolontariusze w różny sposób szukają organizacji, które były by wstanie ich zaangażować lub mogłyby podrzucić jakiś fajny pomysł na działanie.

I właśnie tu jest pole do naszych działań – bo my już wiemy, że oni nas potrzebują. Musimy tylko dać im się odnaleźć.

Nie tyko metropolie

Wolontariat pracowniczy kojarzy się przede wszystkim z korporacjami. A korporacje kojarzą nam się z dzielnicami biurowymi w dużych miastach: Mordor na Domaniewskiej w Warszawie, biurowce Poznania, Krakowa, Wrocławia… i to pierwszy błąd, który robimy.

Programy wolontariatu pracowniczego obejmują swoim działaniem cała firmę i wszystkie jej oddziały i zakłady produkcyjne. Dla przykładu w wolontariacie pracowniczym banków mogą uczestniczyć wszyscy pracownicy z każdej bankowej placówki, niezależnie od miejscowości, w której się znajdują. To jakie banki są w waszej miejscowości?

Jak zacząć współpracę

Pora na najtrudniejsza część. Wniosek o realizację projektu wolontariatu pracowniczego przygotowuje pracownik z zespołem, przy współpracy ze społecznością lub organizacją. Tylko najpierw trzeba znaleźć chętnego pracownika… i tu się zaczynają schody.

Trzeba wydeptać sobie ścieżki do wszystkich potencjalnych firm realizujących wolontariat pracowniczy, działających koło nas. Trzeba sprzedać nasza ideę i naszą organizację. I wymaga to niestety wykonania wielkiej pracy, bo musimy przebić się z informacjami o nas i nierzadko także z informacjami o samym wolontariacie pracowniczym, bo pomimo tego, że informacje te są dostępne dla każdego pracownika, część z nich może po prostu nigdy po nie nie sięgać. Musimy odbyć dużą ilość spotkań, przejść przez spotkania z kierownikami oddziałów, uzyskać od nich zgodę na przekazanie informacji pracownikom i dopilnowanie, żeby ta informacja rzeczywiście do nich trafiła, zaprosić ich do naszej organizacji, rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. I wypić hektolitry kawy z różnymi osobami.

Jeśli uda nam się przekonać potencjalnych wolontariuszy do współpracy, a projekt wolontariatu pracowniczego zostanie zaakceptowany, to zyskujemy co najmniej kilka – kilkanaście osób gotowych do działania i dysponujących budżetem w granicach 3000 – 7000 zł.

Wady

  • Bardzo skomplikowany dostęp do wolontariuszy i potencjalnych funduszy.
  • Mamy wpływ na kształt projektu, ale musi to być konsensus między naszą wizją a wizją wolontariuszy.
  • Trudne namierzenie firm i instytucji realizujących wolontariat pracowniczy w naszej okolicy.
  • Projekt realizują wolontariusze, my tylko pomagamy, albo jesteśmy odbiorcami działań.
  • Głęboko zakorzenione stereotypy dotyczące działań społecznych, które blokują potencjalnych wolontariuszy – wolontariat to dla nich tylko forma wspierania np. chorych dzieci, osób niepełnosprawnych, seniorów – a takich działań się obawiają z powodu braku specjalistycznej wiedzy.
  • Szczegółowe informacje o terminach naborów i zasadach są dostępne tylko dla pracowników.
  • Brak finansowania dla kosztów własnych organizacji.

Zalety

  • Mało popularna forma współpracy międzysektorowej, mała konkurencja wśród ngo.
  • Wolontariusze wracają do sprawdzonych organizacji i współpracują z nimi cyklicznie.
  • Niektórzy operatorzy promują projekty z mniejszych miejscowości (grupy wolontariuszy spoza głównych biur).
  • Duża elastyczność w kreowaniu działań i realizacji budżetu.

Gdzie szukać informacji

Każda prowadząca wolontariat pracowniczy firma prędzej czy później pochwali się nim w ramach swoich raportów dotyczących CSR lub zaangażowania społecznego. Wszędzie, gdzie jakakolwiek korporacja informuje o CSR, mogą znajdować się informacje o tym ilu wolontariuszy w danym roku i na czyja rzecz działało – to znak, że firma ma i wspiera wolontariat pracowniczy we własnych strukturach.

Niestety, często czeka nas żmudne siedzenie nad nudnymi (dla nas) raportami, które cale szczęście są publikowane w postaci plików pdf, w których działa opcja wyszukiwania (ctrl+F „wolont”).

Idąc na skróty możemy szukać raportów i publikacji podsumowujących działania CSR Polskich firm, media piszące o CSR, albo przeglądać strony organizacji, które angażują się w rozwój wolontariatu pracowniczego, takich jak Centrum Wolontariatu w Warszawie albo Instytut Wolontariatu Pracowniczego.

Firmy i instytucje prowadzące programy wolontariatu pracowniczego

Aktualizowany spis przeniosłem na osobną stronę. Znajduje się tutaj.

CC BY-NC-SA 4.0 Crowdraising – realizacja działań przez pozyskanie ludzi by Karol Krzyczkowski is licensed under a Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 4.0 International License.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: