Press "Enter" to skip to content

3 rzeczy pomagające zrozumieć wolontariat szkolny

Wolontariat szkolny jest wymieniamy jednym tchem z różnymi innymi rodzajami wolontariatu, obok wolontariatu pracowniczego i wolontariatu zagranicznego. Nie lubię takiej generalizacji, bo pośród niej giną różne inne gałęzie wolontariatu i potencjalni wolontariusze zaczynają myśleć schematami – jak nie taki rodzaj wolontariat, to inny – sami siebie ograniczając. Dziś będzie o jednym z takich ograniczeń, czyli o tym jak zgubiliśmy gdzieś kilka rzeczy, które można robić w ramach wolontariatu szkolnego.

Wolontariat szkolny zawsze obraca się wokół trzech podstawowych elementów, które można połączyć właśnie wolontariatem. Dzięki temu możemy łatwo zrozumieć jak budować i jak rozwijać wolontariat szkolny, oraz jakie kolejne działania możemy w naszej szkole wdrożyć.

Wolontariat szkolny – trzy ogniwa

Szkoła jest zwykle instytucją samorządową lub pozarządową i jako taka podlega pod zapisy Ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie w zakresie korzystania z wolontariuszy. Jednak są pewne obostrzenia wynikające z Ustawy o systemie oświaty, które ograniczają możliwości działania wolontariusza i chronią pracę nauczyciela – takich zapisów nie znajdziemy w żadnym innym zawodzie, a szkoda, bo eliminują one skutecznie konflikt interesów w zakresie pracy jaką odpłatnie wykonuje nauczyciel, a jaką nieodpłatnie może wykonać wolontariusz. Kiedyś o tym napiszę. Szkoła skupia uczniów i właśnie to jest jej atutem – dostęp do rzeszy młodych ludzi, w bezpiecznym otoczeniu szkolnego budynku, wśród przygotowanej kadry pedagogicznej (przynajmniej w teorii) i z dostępem do infrastruktury edukacyjnej.

Uczniowie w każdej szkole to potencjalni albo już aktywni wolontariusze. Poprzez swoje działania budują swoje doświadczenia i umiejętności społeczne, czyli to wszystko, czego nie da się nauczyć z książek. Uczniowie to także potencjalni korzystający z pomocy wolontariuszy, chociażby w postaci pomocy w nauce, zagospodarowania czasu wolnego czy dodatkowych zajęć edukacyjnych, kół zainteresowań itp.

Społeczność w której działa szkołą także jest istotnym i często zapominanym elementem. To przede wszystkim te osoby, które są najbliżej szkoły – czyli rodzice uczniów. Ale społeczność to także najbliższe otoczenie samego budynku – mieszkańcy dzielnicy lub osiedla. To także wszystkie organizacje pozarządowe, społeczne, administracja publiczna, parafie i związki wyznaniowe które wokół szkoły działają.

Teraz o tym jak to wszystko połączyć. Żeby nie było nieporozumień – korzystający, to dla mnie odbiorcy działań wolontariuszy. Nie tylko osoby prawne, ale także fizyczne, do których za pośrednictwem taka pomoc trafia. Pomagamy na przykład osobom potrzebującym za pośrednictwem OPS. I ważna rzecz o zbiórkach. Wolontariatem są tylko wtedy, kiedy uczniowie aktywnie je organizują (promują, realizują, sortują, rozliczają). Przekazanie czegoś komuś w ramach zbiórki nie jest wolontariatem, tylko mitem.

1. Uczniowie – Szkoła

Czyli uczniowie (wolontariusze) działają na rzecz szkoły (inni uczniowie jako korzystający). Jedna z najprostszych form działalności od której zaczyna praktycznie każdy szkolny wolontariat. Jego atutem jest to, że w całości odbywa się na terenie szkoły, przez co wolontariusze działają w pełni kontrolowanej i bezpiecznej przestrzeni. Mała skala działań to nie tylko atut dla uczniów ale także nauczycieli, którzy w praktyce mogą spróbować swoich sił we wspieraniu pierwszych działań swoich uczniów.

Pomocna jest także ograniczona do minimum biurokracja. Zgodę na tego typu działania trafiające od uczniów do uczniów wydaje dyrektor, a formalnie wolontariusze działają na rzecz szkoły, więc wszystkie porozumienia zawierane są pomiędzy uczniami (i reprezentującymi ich rodzicami lub opiekunami) a szkołą (czyli dyrektorem).

Przykładowe działania:

2. Uczniowie – Społeczność

Czyli uczniowie (wolontariusze) działają na rzecz społeczności (inne organizacje społeczne jako korzystający). Kolejny krok rozwojowy każdego koła albo klubu wolontariusza w szkole. Wolontariuszy przybywa i szkoła robi się za ciasna, więc szukamy możliwości zaangażowania wolontariuszy na zewnątrz. Albo społeczność ma do zaoferowania działanie, w które możemy wciągnąć naszych wolontariuszy. Wolontariat taki różni się od działań uczniów realizowanych w wolontariacie po szkole tym, że wolontariusze nadal są wolontariuszami szkoły. To ze szkoła mają podpisane umowy o współpracy, wychodząc poza szkołę zawsze działa przy nich opiekun – dokładnie tak jak na wycieczkach szkolnych i co ważne działając ciągle reprezentują szkołę.

Tu administracyjnie zaczynają się schody i potrzeba zadbania o całą stronę administracyjną, bo jeśli jakieś działanie poza szkołą potrzebuje szkolnych wolontariuszy, to żeby do takiego wolontariatu mogło dojść potrzebna jest osobna umowa między szkołą a organizacją lub instytucją, która takie działanie organizuje. Ze strony szkoły decyduje o wszystkim dyrektor.

Można także podejść do tematu czysto umownie. Uczniowie wraz z nauczycielem angażują się jako wolontariusze konkretnej organizacji, ale umawiają się z organizatorem i dyrekcją szkoły, że to właśnie szkołę w tym wolontariacie reprezentują. Papierów po stronie szkoły nie ma żadnych, a umowy podpisywane są między wolontariuszami a organizatorem wolontariatu. Spotykałem się z takim rozwiązaniem wielokrotnie. Moim zdaniem istnieje z prostego powodu – umowa z wolontariuszem jest prosta i znana, natomiast umowa między szkołą a inną organizacją jest pisana za każdym razem od zera i wymaga rozeznania w prawie, a to wymaga czasu i zasobów, przez co nikomu się nie chce nad tym siedzieć.

Przykładowe działania:

Powyższa konferencja dotyczyła wolontariatu w OPS. Całość wraz z materiałami do obejrzenia na stronach Centrum Wolontariatu w Warszawie.

3. Społeczność – Szkoła

Czyli społeczność (wolontariusze) działają na rzecz uczniów (korzystający). Nie będę pisał o tym, że wolontariusze mogą działać na rzecz szkoły jako budynku – robiąc remonty i  odnawiając pomieszczenia. Owszem mogą, ale to mi jakoś nie pasuje do tego schematu, bo uczniowie korzystają z ich pracy tylko pośrednio. Jedna z najsłabiej rozwiniętych i rozwijających się części wolontariatu szkolnego. I wszystko wskazuje na to, że nadal taka będzie, ponieważ:

  • Odwraca zależności opisane w punktach 1 i 2. Nauczyciel już nie reprezentuje szkolnych wolontariuszy, tylko potrzeby, które mogą zaspokoić wolontariusze z zewnątrz. To jest moim zdaniem bariera nie do przeskoczenia, bo nikt nauczycieli do tego nie przygotowuje, a wymaga to wyjścia poza szkołę.
  • Musi umożliwić działanie na terenie szkoły osobom z zewnątrz – to znaczy musi do tego bezpiecznego, szkolnego środowiska wpuścić osoby spoza grona pedagogicznego – co wiąże się z oporem i obawami przed nieznanym. I niestety od 2006 roku do tej pory w szkołach odbija się czkawką list Romana Giertycha (nie mającym żadnej mocy prawnej) – ówczesnego Ministra Edukacji Narodowej, który przestrzegł w nim dyrektorów placówek przed wpuszczaniem do szkół organizacji „promujących homoseksualizm”, co skończyło się niewpuszczaniem do szkół nikogo z zewnątrz – tak na wszelki wypadek.

Wolontariusze nie mogą zastępować nauczyciela – działa tu ochrona pracy nauczyciela wymuszona przepisami Ustawy o systemie oświaty. Art. 64. jasno precyzuje, że z udziałem wolontariuszy mogą być prowadzone tylko:

  • zajęcia rewalidacyjne dla uczniów niepełnosprawnych;
  • zajęcia prowadzone w ramach kwalifikacyjnych kursów zawodowych;
  • zajęcia rozwijające zainteresowania i uzdolnienia uczniów;

Ostatni punkt jest tak pojemny, że właściwie zmieszczą się tam każde zajęcia pozalekcyjne.

Działania administracyjne przy obsłudze wolontariuszy są dla szkoły takie same jak dla każdej organizacji korzystającej, czyli działają wszystkie przepisy Ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie. I z praktycznego punktu widzenia przydał by się w szkole ktoś, kto pełni funkcję koordynatora wolontariatu, bo bez tego można działać, ale na dłuższa metę to nie wychodzi. A może w ramach zajęć rozwijających uzdolnienia uczniów zaangażować wolontariusza jako koordynatora wolontariatu?

Przykładów akurat w tym przypadku nie mogę podać, bo chodzi o indywidualnych wolontariuszy i pomysły na ich zaangażowanie powinny wynikać z potrzeb szkoły a nie powielania wzorców, które nie zawsze się mogą sprawdzić.

Skąd brać pomysły na wolontariat szkolny?

Z potrzeb! Najlepiej pytać się uczniów czego potrzebują. Jeśli nie oni, to taką wiedzę mogą mieć ich rodzice – bo część z nich na pewno działa w organizacjach pozarządowych i są w stanie również podrzucić kilka pomysłów. Można się też podeprzeć kilkoma publikacjami:

W jednej z tych książek jest dość ciekawa literówka w nazwie warsztatów. Kto znalazł?

CC BY-NC-SA 4.0 3 rzeczy pomagające zrozumieć wolontariat szkolny by Karol Krzyczkowski is licensed under a Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 4.0 International License.

2 komentarze

    • Karol Krzyczkowski
      Karol Krzyczkowski 10 lipca 2017

      Oj warto, warto. Warto też zobaczyć jak działa polichrom: http://polichrom.pl/

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: